czwartek, 1 września 2011

tu i teraz

Kolejny raz okrywam nagość swego ciała tylko płaszczem pragnień. Czuję jak spływają po mnie sekundy, minuty, całe godziny. Każda z chwil przesycona jest powiewem myśli. Wszystkie słowa kłębiące się w mojej głowie stąpają delikatnie gdzieś obok Ciebie. Jest dobrze i jest źle...ignoruję źle, żyje dobrze. Zamykam oczy. Znów jesteś, bardziej niż kiedykolwiek. Wreszcie to czuję.

Jesteś tylko tym, co potrafisz poczuć. Posiadasz tyle, ile umiesz dostrzec.
Miej permanentnie rozpostarty umysł...


czwartek, 28 lipca 2011

odcinam się

Spaliłabym swój azyl i poszukała innego. Innego, nie w tym mieście. Ale przejaśnia się wiesz? Było ciepło, a ja nie miałam sumienia powiedzieć Ci, że było zupełnie odwrotnie. Ta sama muzyka w głośnikach, te same poranki i wieczory. Nawet schudłam, jak nie ja, a jednak. Z dnia na dzień wyglądam coraz bardziej dziwnie, inaczej. Miłuję się nad Tobą. Jest tak spokojnie, za spokojnie. Nie mogę odnaleźć problemu w sobie, w innych. Co jest przyczyną? Brak tchu? Powietrza? Wiesz, że ja tego nie chcę, milknę w tym. Wydawało nam się, że wszystko już jasne. Nie wiemy nic. Mamy zbyt wiele szarych momentów. To nie tęsknota... to przyzwyczajenie.


A od października zacznę kolejny etap swojego życia. Nowe miasto, nowi ludzie, nowe życie. Już teraz mam ochotę przenieść się do tego mojego małego, przytulnego toruńskiego mieszkania i zacząć to wszystko od nowa.
Ciebie tam nie będzie, i co wtedy? Co dalej? Czuję, że stoimy w miejscu.


poniedziałek, 20 czerwca 2011

przeszłość

Są w życiu człowieka takie dni, kiedy w pełni zdaje sobie sprawę, że nie ma już dla niego miejsca w sercu niegdyś bliskiej mu osoby. Uświadamia sobie, że stracił ją bezpowrotnie i nic nie wpłynie na to, by ją ponownie odzyskać. Nawet sam już nie chce nic zmieniać. Czuje tylko, jak wspomnienia rozdzierają jego dusze. Mimo to stara się pielęgnować je w swoim sercu, bo wie, że dzięki nim znaczy cokolwiek i istnieje jako osoba. Niczego nie żałuje- wie, że tak miało się wydarzyć.
Może gdybym potrafiła zalewać się łzami po stracie ukochanej osoby, uniknęłabym uczucia tęsknoty tak długo po tym zdarzeniu; gdy siedząc blisko niej będę wiedziała, że nigdy nie będzie moja. I nigdy nie była. Czy chciałabym coś zmienić? Zdecydowanie nie. Jednak pamiętam. Pamiętam każdego, kto cokolwiek coś w mym życiu znaczył. A to wystarczy bym czuła się rozdarta wewnętrznie i szczęśliwa zarazem. Dzięki temu czuję, że żyję.



piątek, 3 czerwca 2011

walka

Nie wiem jak daleko w przód można wybiegać ze swoimi marzeniami, gdzie zacierają się granice między teraźniejszością, a fikcją, ile prawdy jest w każdym spojrzeniu napotykanym po drodze. Nie wiem, ile we mnie bólu, ile żalu czy nienawiści. Nawet nie wiem, czy naprawdę potrafię kochać i wybaczać, czy to tylko kolejne wartości, co do którym mam nadzieję, że wkrótce staną się prawdziwe, moje. Zawieszona gdzieś między niebem, a bezludnymi chodnikami wciąż czekam. I tylko ta tęsknota do ciepła obcych dłoni, szczerości uśmiechu i prawdy ściąga mnie z powrotem na ziemię i jednocześnie pobudza.
Czasem wątpię w swoją cierpliwość, w swoją wewnętrzną siłę, w samą siebie. Czasem wątpię w to, że wszystko co najpiękniejsze może mnie spotkać, dlatego wątpię również w miłość. 
Skąd w ludziach bierze się tendencja do zakładania z góry niepowodzenia, mimo że nie podejmują się żadnej walki? Chyba wiem...to strach przed porażką, przed skompromitowaniem się przed innymi paraliżuje odwagę. Tkwimy w miejscu mimo marzeń, mimo chęci ucieczki do lepszego miejsca, gdzie być może ktoś na nas czeka z szeroko otwartymi ramionami.  
Podobno póki się walczy jest się zwycięzcą. Więc może powinnam zacząć dawać coś z siebie wbrew wszystkiemu i iść dalej, walczyć.

wtorek, 31 maja 2011

dziś

Nie pytaj o jutro. Mam dziś tak ciepłe dłonie, dość poważne oczy, piękne sny. Jutro może zdarzyć się wszystko... Być może dzisiejszy dzień jest granicą dzielącą nas od realizacji marzeń, barierą między osiągnięciem wszystkiego. Może dzisiejszego dnia pomyśleliśmy o czymś lub kimś ostatni raz. Najprawdopodobniej jutro zdarzy się tak wiele, abyśmy mogli czuć się szczęśliwi, miniemy setki osób... A co, jeśli w którymś z nich odnajdziemy ukojenie? Zapomniałeś o przekazaniu ciepłego słowa.  Mam chwilami ochotę rzucić to wszystko i wyjechać. Skutecznie mieszasz w moim życiu. Każde 'dziś' jest szansą, aby naprawić swoje zaniedbania i błędy. Więc zostańmy przy dniu dzisiejszym. Mimo to nadal błądzę i topię się w myślach. A co jeśli staję się tchórzem uciekającym przed realizacją każdego ze swoich marzeń? Odruchem ludzkim jest czuć strach i ja go czuję. Nie tracę Cię. Nie potrzebuję tego, nie chcę. Ciągle przecież tu jesteś. Nie pozwól mi się zatrzymać i poddać. Krzycz, uspokój każdą z obaw ale nie milcz. Nie chcę rezygnować nawet na chwilę.


sobota, 28 maja 2011

serce bije mi szybciej i szybciej

Tyle mgieł i nocy straconych. Wymknęliśmy się życiu po odrobinie...bez rąk niecierpliwych i ust. Lewituję, moje sny przechodzą nad formę, treść powietrza. Po co przyciskasz dłoń do moich oczu? Nasze milczenie było wymowne. Wiem, tak mało czasu Ci poświęcam, ale samej brak mi teraz oddechu, pełnego tchu. Nie zapomniałam, wracam do Ciebie we wzburzonych myślach. Moje wzburzone niebo walczyło z Twoim. Chyba zremisowaliśmy. Uśmiech to też maska, oboje o tym wiemy. Jest dobrze, będzie dobrze. Powiedz proszę, że się nie pomylę.



Oddycham wieczorami, które jeszcze będą.

poniedziałek, 23 maja 2011

primitive

Podjęłam decyzję. Nie jestem przekonana co do trafności wyboru. Poddanie się może przynieść niekontrolowaną nerwicę...
Cóż za paradoks, podejmować decyzję której tak bardzo się chciało i tak szybko jej żałować. Przecież zrobiłam to co chciałam, chciałam czuć się wolna. Więc co jest nie tak? To chyba zwyczajnie nieudolna próba traktowania Cię jako obojętną osobę, przecież tego nie potrafię.
Boję się, cholernie się czegoś boję. Tylko czego? Dlaczego pozwalam żeby człowiek któremu zależy się odsunął? Dlaczego sama go odpycham? Dlaczego świadomie przepuszczam własne, szczęśliwe chwile przez palce?
Nie mogę odchodzić i wracać, odchodzić i wracać... chyba już straciłeś cierpliwość i tym razem zaakceptowałeś moje słowa. Cholera! Może gdybyś próbował walczyć byłoby inaczej. Szukam dziury w całym, sama nie wiem czego.




Z pierwotnego modelu, z niewyraźności i mroku wyszliśmy. 
Jesteśmy zwierzętami pod każdą inną nazwą. Igramy z własnym szczęściem.

wtorek, 17 maja 2011

beznadziejność dnia dzisiejszego

...beznadziejność wielu ostatnich dni. Mam w głowie totalny syf którego nie potrafię ogarnąć, miliony myśli. Albo jestem cholernie niedojrzała albo zwyczajnie się do tego nie nadaje. Nie potrafię kochać, za to potrafię czuć wolność. Nie chodzi o Ciebie, tylko o mnie. Nie nadaję się do tego, chociaż tak naprawdę Ty też nie. Prędzej czy później zdasz sobie z tego sprawy albo sama utwierdzę Cię w tym przekonaniu. Zmieniam zdanie z minuty na minute, z godziny na godzinę, z dnia na dzień. Męczy mnie to niesamowicie, ale nadszedł czas na podejmowanie decyzji, decyzji najlepszych nie tylko dla mnie. Nienawidzę siebie za to, że mogę po raz kolejny Cię zranić. Znowu zapadnie całkowita cisza. Nawet nasze serca na chwilę zamilkną. Zrobi się szaro, jakoś dziwnie zimno, będziesz stał przygnębiony, zły na mnie, na siebie, na to, że znowu się nie udało, że tracisz tyle czasu i, że nic z tego nie wynika.

Cholera! Nie... nie wiem co czuję, czego chce i właściwie po co to wszystko pisze. Nic nie wiem. Mam ochotę Cię teraz przytulić i powiedzieć jakim wspaniałym jesteś człowiekiem. Tak zaprzeczam sama sobie.

wtorek, 10 maja 2011

pokusa

Pokusa to sztuka. Subtelne metody przymusu są używane aby zachwiać wrażliwość, a Ci, którzy są zdeterminowani poświęcą czas, aby zyskać to, czego chcą, a kiedy pokusa odniesie sukces, Ci, którzy jej ulegną, zadadzą sobie pytanie czy zostałem uwiedziony czy może cały czas tego pragnąłem? 



nie mogę rozmawiać. wychodzić. spać. nie mogę nawet kochać.
 mnie nie ma.

 

czwartek, 21 kwietnia 2011

azyl

Zmagając się z codziennością dochodzę do wniosku, że bez niej nic by nie istniało. Idealny, poukładany świat znudziłby nam się prędzej niż możemy sobie wyobrazić. Fascynujące jest to z jaką indywidualnością przeżywamy każdą minutę. W oczach każdego człowieka nawet zwykła, czerwoną róża, czy letni zachód słońca znaczą coś zupełnie innego. Jedna egzystencja patrzy na to z punktu naukowego, inna z tej wrażliwej części umysłu. Każda osoba ma inną, niezwykłą historię, którą poznajemy przez lata i nigdy nie poznamy do końca. Wszyscy mamy tajemnice, marzenia, którymi nie dzielimy się nawet z najbliższymi. Dzięki temu mamy odrobinę własnego świata w sobie, świata, którego nigdy nie ujrzy światło dzienne. Zostanie on do końca tylko i wyłącznie w naszych umysłach. To taki nasz azyl do którego nie chcemy dopuszczać innych, miejsce gdzie możemy przeżywać każdą chwile w sposób niezwykle wyjątkowy. Nie warto się otwierać do końca, bo nigdy nie wiadomo jakich ludzi spotkamy na swojej drodze, czy Ci ludzie nie zniszczą tego na co pracowaliśmy przez całe życie. Dlatego znajdź sobie miejsce, we własnej głowie i schowaj się tam, czasami.

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

znajdź odpowiedź

Mam zupełnie typowe myśli, tylko nietypowo się z nimi obchodzę. Bezsilność miażdży nadgarstki, kruszy obojczyki, miesza myśli i każe martwić się o bezsenne noce i potłuczone szklanki. A ja zasypiam przy każdym słowie, dobrze jest jak jest, dzień parzy mnie dziś słońcem. Zachwycają nas oczy, piękny głos, romantyczny zachód słońca...ale czy może nas też zachwycać ludzka osobowość? Sposób w jaki ktoś piję kawę lub wiąże sznurowadła? Czy można to nazwać przyjemnym i nazwać to kiedyś miłością? 


W zmiętym prześcieradle, gdzie sny uprawiały stosunek, 
szukam choć szeptu prawdy.

środa, 13 kwietnia 2011

mało słów

Dziwnie zobaczyć Cię po tylu miesiącach. Kiedyś dostrzegłabym Cię wszędzie, a teraz usłyszałam tylko głos, wiedziałam, że jest mi znajomy. Tak, to byłeś Ty. Wiesz, że nie potrafię ukryć emocji, ale dziwnie ujrzeć tak diametralnie zmienionego człowieka dla którego kiedyś skoczyłabym w ogień. Nie rozumiem jak można tak bardzo zmienić swoje życie. Pamiętam Cię innego, tego który potrafił kłócić się ze mną na żarty przez kilka godzin, tego którego uśmiech wywoływał we mnie atak omdlenia...nie tego który ma takie problemy, który jest zły. Mimo to ja znowu dostrzegłam w Tobie to co dostrzegałam kiedyś, widziałam te cudowne iskierki w oczach kiedy szeroko się do mnie uśmiechnąłeś. Już nawet nie chodzi o Ciebie, chodzi o wspomnienia jakie po Tobie mi zostały. Kochałam potwornie, nie znając ani jednej Twojej myśli, żadnych cierpień i żadnych Twoich radości, żadnych lęków i snów, ani nawet pragnień. Nie znałam zła, które teraz się w Tobie mieści. Wiele przegapiłam, tylko dlatego, że Ty milczałeś. Drugi raz bym nie straciła tej szansy, ale już nie jesteś tym człowiekiem którego tak bardzo pragnęłam.

środa, 6 kwietnia 2011

rozmyta

Chciałabym robić Ci poranną kawę, którą tak bardzo uwielbiasz, czuć Twój zapach na swojej skórze, obserwować Twoje rzęsy, gdy się uśmiechasz, gdy śpisz i mieć pewność, że zawsze, kiedy będę chciała się cofnąć, trafię w Twoje ramiona...
...ale boję się szczęścia. Dlatego poszłam daleko w głąb siebie, w straszliwy labirynt i oślepłam tam wewnątrz. Obudziło się we mnie tyle emocji nieznanych wcześniej, które trzeba oswoić w różnych konfiguracjach i które zderzają się ze sobą jak nieobliczalne cząstki atomu.


Uczuć nie ma. Są tylko zmysły warte tyle, co tych kilka zbliżeń. A ja chcę tylko wiedzieć, od którego punktu mój smutek ma sens, a radość ma swój powód. Chcę wiedzieć, do którego punktu wolno mi dojść w moich nadziejach. Chcę pojąć Cię raz na zawsze wszystkimi zmysłami, bo są popołudnia kiedy pragnę Cię z taką wściekłością, że mogłaby zrobić Ci krzywdę. 

czwartek, 31 marca 2011

the end

Jak to jest, że zawsze kiedy wydawałoby się jest wszystko w jak najlepszym porządku, ja to zaraz spieprzę? Jak można ranić osoby którym na nas zależy? Można. Robię to cały czas i zrobiłam to Tobie. Obecnie nie mogę zapomnieć Twojego spojrzenia kiedy mówiłam Ci to wszystko, przecież to nie Twoja wina. Przecież to ja jestem tak cholernie niezdecydowana, mimo to potrafiłeś powiedzieć "no uśmiechnij się, nic się nie stało". Ale masz rację, jestem niedojrzała, niezdecydowana i jeszcze wiele razy zmienię zdanie, ale widocznie inaczej nie umiem. Już żałuję tej decyzji, już za Tobą tęsknię, już chcę żeby był maj kiedy mam nadzieję znowu się zobaczymy a Ty powiesz, że nie wszystko jeszcze stracone i możemy to naprawić, razem.


Kochanie, jestem głodna nieba i spragniona ziemi.

piątek, 18 marca 2011

miesiąc

Przede mną najtrudniejszy miesiąc mojego życia od którego będzie zależała moja przyszłość którą tak doskonale sobie zaplanowałam. Chcę żeby było już po wszystkim, mieć to za sobą. Iść gdzieś, napić się wódki i stwierdzić, że zrobiłam wszystko co mogłam żeby mi się udało.

środa, 23 lutego 2011

szepty

Znowu nie ogarniam moich myśli. Utknęłam gdzieś pomiędzy "chcę" a "nie powinnam". Chcieć nie znaczy móc, co działa w obie strony. Mam w głowie nieprzerwany potok słów i obrazów, miliony skrajności. Nie radzę sobie z emocjami i nie potrafię przeprowadzić metodycznego wątpienia. Wiem, powiesz teraz, że w takim razie jest bez zmian. Ja powiem, że nie masz racji, powiem, że widzę jakiś progres, ale nie będę wchodziła w szczegóły. Moje alter ego jedno czy drugie krzyczy coraz głośniej. Nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie cośmy ze sobą zrobili i czy wyjdzie z tego coś dobrego. 



zatraciłamsięwtobie.

poniedziałek, 21 lutego 2011

jesteś?

Pojawiłeś się tak nagle, że nawet nie wiem co o tym myśleć. Mimo, że cały czas byłeś teoretycznie obok, to teraz jesteś obok naprawdę. Nigdy nawet o Tobie nie myślałam w taki sposób, że mogę poczuć Twoje ciepło i Twój wzrok na sobie, że będziesz chciał mnie przytulić i pocałować. Teraz jesteś daleko, ale niedługo znów Cię zobaczę, mam na to ochotę, na Twoje piękne ciemne oczy, które mają w sobie coś kompletnie tajemniczego, na Twoje ręce, na Twój oddech na szyi, na Ciebie. Pytanie jeszcze co będzie z tym dalej? Czy zostaniesz? Czy ja zostanę i czy w końcu zdobędę to na co tak długo czekałam?