Spaliłabym swój azyl i poszukała innego. Innego, nie w tym mieście. Ale przejaśnia się wiesz? Było ciepło, a ja nie miałam sumienia powiedzieć Ci, że było zupełnie odwrotnie. Ta sama muzyka w głośnikach, te same poranki i wieczory. Nawet schudłam, jak nie ja, a jednak. Z dnia na dzień wyglądam coraz bardziej dziwnie, inaczej. Miłuję się nad Tobą. Jest tak spokojnie, za spokojnie. Nie mogę odnaleźć problemu w sobie, w innych. Co jest przyczyną? Brak tchu? Powietrza? Wiesz, że ja tego nie chcę, milknę w tym. Wydawało nam się, że wszystko już jasne. Nie wiemy nic. Mamy zbyt wiele szarych momentów. To nie tęsknota... to przyzwyczajenie.
A od października zacznę kolejny etap swojego życia. Nowe miasto, nowi ludzie, nowe życie. Już teraz mam ochotę przenieść się do tego mojego małego, przytulnego toruńskiego mieszkania i zacząć to wszystko od nowa.
Ciebie tam nie będzie, i co wtedy? Co dalej? Czuję, że stoimy w miejscu.
