Zmagając się z codziennością dochodzę do wniosku, że bez niej nic by nie istniało. Idealny, poukładany świat znudziłby nam się prędzej niż możemy sobie wyobrazić. Fascynujące jest to z jaką indywidualnością przeżywamy każdą minutę. W oczach każdego człowieka nawet zwykła, czerwoną róża, czy letni zachód słońca znaczą coś zupełnie innego. Jedna egzystencja patrzy na to z punktu naukowego, inna z tej wrażliwej części umysłu. Każda osoba ma inną, niezwykłą historię, którą poznajemy przez lata i nigdy nie poznamy do końca. Wszyscy mamy tajemnice, marzenia, którymi nie dzielimy się nawet z najbliższymi. Dzięki temu mamy odrobinę własnego świata w sobie, świata, którego nigdy nie ujrzy światło dzienne. Zostanie on do końca tylko i wyłącznie w naszych umysłach. To taki nasz azyl do którego nie chcemy dopuszczać innych, miejsce gdzie możemy przeżywać każdą chwile w sposób niezwykle wyjątkowy. Nie warto się otwierać do końca, bo nigdy nie wiadomo jakich ludzi spotkamy na swojej drodze, czy Ci ludzie nie zniszczą tego na co pracowaliśmy przez całe życie. Dlatego znajdź sobie miejsce, we własnej głowie i schowaj się tam, czasami.
czwartek, 21 kwietnia 2011
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
znajdź odpowiedź
Mam zupełnie typowe myśli, tylko nietypowo się z nimi obchodzę. Bezsilność miażdży nadgarstki, kruszy obojczyki, miesza myśli i każe martwić się o bezsenne noce i potłuczone szklanki. A ja zasypiam przy każdym słowie, dobrze jest jak jest, dzień parzy mnie dziś słońcem. Zachwycają nas oczy, piękny głos, romantyczny zachód słońca...ale czy może nas też zachwycać ludzka osobowość? Sposób w jaki ktoś piję kawę lub wiąże sznurowadła? Czy można to nazwać przyjemnym i nazwać to kiedyś miłością?
W zmiętym prześcieradle, gdzie sny uprawiały stosunek,
szukam choć szeptu prawdy.
środa, 13 kwietnia 2011
mało słów
Dziwnie zobaczyć Cię po tylu miesiącach. Kiedyś dostrzegłabym Cię wszędzie, a teraz usłyszałam tylko głos, wiedziałam, że jest mi znajomy. Tak, to byłeś Ty. Wiesz, że nie potrafię ukryć emocji, ale dziwnie ujrzeć tak diametralnie zmienionego człowieka dla którego kiedyś skoczyłabym w ogień. Nie rozumiem jak można tak bardzo zmienić swoje życie. Pamiętam Cię innego, tego który potrafił kłócić się ze mną na żarty przez kilka godzin, tego którego uśmiech wywoływał we mnie atak omdlenia...nie tego który ma takie problemy, który jest zły. Mimo to ja znowu dostrzegłam w Tobie to co dostrzegałam kiedyś, widziałam te cudowne iskierki w oczach kiedy szeroko się do mnie uśmiechnąłeś. Już nawet nie chodzi o Ciebie, chodzi o wspomnienia jakie po Tobie mi zostały. Kochałam potwornie, nie znając ani jednej Twojej myśli, żadnych cierpień i żadnych Twoich radości, żadnych lęków i snów, ani nawet pragnień. Nie znałam zła, które teraz się w Tobie mieści. Wiele przegapiłam, tylko dlatego, że Ty milczałeś. Drugi raz bym nie straciła tej szansy, ale już nie jesteś tym człowiekiem którego tak bardzo pragnęłam.
środa, 6 kwietnia 2011
rozmyta
Chciałabym robić Ci poranną kawę, którą tak bardzo uwielbiasz, czuć Twój zapach na swojej skórze, obserwować Twoje rzęsy, gdy się uśmiechasz, gdy śpisz i mieć pewność, że zawsze, kiedy będę chciała się cofnąć, trafię w Twoje ramiona...
...ale boję się szczęścia. Dlatego poszłam daleko w głąb siebie, w straszliwy labirynt i oślepłam tam wewnątrz. Obudziło się we mnie tyle emocji nieznanych wcześniej, które trzeba oswoić w różnych konfiguracjach i które zderzają się ze sobą jak nieobliczalne cząstki atomu.
Uczuć nie ma. Są tylko zmysły warte tyle, co tych kilka zbliżeń. A ja chcę tylko wiedzieć, od którego punktu mój smutek ma sens, a radość ma swój powód. Chcę wiedzieć, do którego punktu wolno mi dojść w moich nadziejach. Chcę pojąć Cię raz na zawsze wszystkimi zmysłami, bo są popołudnia kiedy pragnę Cię z taką wściekłością, że mogłaby zrobić Ci krzywdę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


