Chciałabym robić Ci poranną kawę, którą tak bardzo uwielbiasz, czuć Twój zapach na swojej skórze, obserwować Twoje rzęsy, gdy się uśmiechasz, gdy śpisz i mieć pewność, że zawsze, kiedy będę chciała się cofnąć, trafię w Twoje ramiona...
...ale boję się szczęścia. Dlatego poszłam daleko w głąb siebie, w straszliwy labirynt i oślepłam tam wewnątrz. Obudziło się we mnie tyle emocji nieznanych wcześniej, które trzeba oswoić w różnych konfiguracjach i które zderzają się ze sobą jak nieobliczalne cząstki atomu.
Uczuć nie ma. Są tylko zmysły warte tyle, co tych kilka zbliżeń. A ja chcę tylko wiedzieć, od którego punktu mój smutek ma sens, a radość ma swój powód. Chcę wiedzieć, do którego punktu wolno mi dojść w moich nadziejach. Chcę pojąć Cię raz na zawsze wszystkimi zmysłami, bo są popołudnia kiedy pragnę Cię z taką wściekłością, że mogłaby zrobić Ci krzywdę.
Więc może porozmawiaj z nim na ten temat? podziel się z nim swoimi wszystkimi myślami, wyjaśnij,czego się boisz, jak się boisz, dlaczego, bla bla bla. Powiedz mu to co czujesz, usłyszysz odpowiedzi, będziesz mogła lepiej spać, uczyć się, żyć i będziesz wiedziała na miliard procent, że masz na co czekać.
OdpowiedzUsuńPamiętaj, że wszystkie związki, rodzinne, przyjaźnie, miłosne, znajomości itp. za podstawę mają rozmowy. Słowa są ważne, muszę płynąć, rozjaśniają. Przecież nie możemy całe życie się domyślać.