...beznadziejność wielu ostatnich dni. Mam w głowie totalny syf którego nie potrafię ogarnąć, miliony myśli. Albo jestem cholernie niedojrzała albo zwyczajnie się do tego nie nadaje. Nie potrafię kochać, za to potrafię czuć wolność. Nie chodzi o Ciebie, tylko o mnie. Nie nadaję się do tego, chociaż tak naprawdę Ty też nie. Prędzej czy później zdasz sobie z tego sprawy albo sama utwierdzę Cię w tym przekonaniu. Zmieniam zdanie z minuty na minute, z godziny na godzinę, z dnia na dzień. Męczy mnie to niesamowicie, ale nadszedł czas na podejmowanie decyzji, decyzji najlepszych nie tylko dla mnie. Nienawidzę siebie za to, że mogę po raz kolejny Cię zranić. Znowu zapadnie całkowita cisza. Nawet nasze serca na chwilę zamilkną. Zrobi się szaro, jakoś dziwnie zimno, będziesz stał przygnębiony, zły na mnie, na siebie, na to, że znowu się nie udało, że tracisz tyle czasu i, że nic z tego nie wynika.
Cholera! Nie... nie wiem co czuję, czego chce i właściwie po co to wszystko pisze. Nic nie wiem. Mam ochotę Cię teraz przytulić i powiedzieć jakim wspaniałym jesteś człowiekiem. Tak zaprzeczam sama sobie.
nie wiesz co czujesz, czy wiesz co czujesz, ale boisz się podjąć jakiekolwiek kroki?
OdpowiedzUsuńludzi niestety trzeba akceptować takimi jakimi są, bądź szukać takich którzy będą tacy jak chcemy.
nie mów, że nie potrafisz kochać, bo każdy potrafi. nie każdy umie to tylko okazać.
OdpowiedzUsuńczasem jakbym czytała o sobie. momentami też nie wiem co czuję, czego chcę i o co chcę walczyć, ale jakoś nie umiem też z tego zrezygnować.
trochę jest lepiej, chociaż z drugiej strony nadal dziwnie. to wszystko jest za bardzo skomplikowane a ja nie wiem jak mam do tego dotrzeć. dotrzeć do Niego.