Marzy mi się ciepła, letnia noc, ognisko, niewzburzona, idealnie gładka tafla jeziora, mnóstwo gwiazd na niebie i Ty obok. Tęsknię za ciepłymi wieczornymi spacerami, mam dość tej zimy. Czekam aż wszystko znowu wzbudzi się do życia, w tym i ja. Kiedy czuć zapach kwitnących kwiatów i drzew, świeci słońca to jakoś wszystko odrazu lepiej się układa. Nie jest źle, jest dobrze...ale może być jeszcze lepiej. Ostatniego lata nie wspominam dobrze, to nie były wymarzone 3 miesiące i nie było Ciebie obok, przede wszystkim Ciebie. Mogę znieść nawet najgorszą pracę, setki kilometrów od domu ale muszę mieć Twoją osobę przy sobie. I chcę mieć zawsze.
Czasami myślę co będzie za kilka lat, czy nadal będziesz obok, to chyba moje największe marzenie jakie miałam do tej pory w życiu. Pragnę budzić się przy Tobie codziennie, opychać się słodyczami, oglądać głupie seriale, widzieć Twój uśmiech na twarzy, zniosę nawet gilgotanie, jeździć z Tobą na długie rowerowe wycieczki nawet jeśli zabraknie mi już siły, oglądać wschody i zachody, leżeć na toruńskich ruinach i oglądać nocą całą panoramę, kochać Cię i wkurzać, bo tak bardzo lubię to robić, czekać na Ciebie zawsze z utęsknieniem, wyjechać na naszą wymarzoną wycieczkę do Włoch, spać w namiocie, kochać się na plaży i zawsze być przy Tobie sobą, wspierać Cię w danych momentach, grać w kręgle, pić wina nad Wisłą...mogłabym wymienić tego mnóstwo, czuję, że może zabraknąć życia żebym w pełni wykorzystała swoją miłość do Ciebie, ale będę wyciskać z tego tyle i będę w stanie.
Mam swój prywatny raj. Tylko mój.
ja sama również chciałabym już wiosnę. zbyt dużo tego zimna i chłodu. Chcę już ciepłych dni.
OdpowiedzUsuńTo jest prawda, wybierając między weną ze smutkiem a szczęściem, stawiam na to drugie. Mam wrażenie, że mamy bardzo podobne życie, szczęście odbiera mi mowę, znalazłam tak samo cudownego człowieka jak i Ty znalazłaś. żyję, dwa tygodnie temu rzuciłam studia, najwyższy czas zacząć robić to co się lubi. Jest dobrze, jestem zmęczona, haruje jak wół, po 14 godzin w pracy. codziennie, ale daję radę. Co jeszcze u Ciebie słychać? :)
OdpowiedzUsuń